Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Znasz to?

Może ktoś kiedyś powiedział Ci, że do niczego się nie nadajesz, nic nie znaczysz, do niczego w życiu nie dojdziesz i w ogóle to jesteś nikim. To okrutne kłamstwa, których nikt nigdy nie powinien usłyszeć. Więc nawet jeśli nie spełniasz czyichś oczekiwań albo mijasz się z jego systemem wartości lub sposobem patrzenia na świat, to wcale jeszcze nie znaczy, że jesteś nic nie wart. Bo Bóg stworzył Cię z miłości, zaś "mądrość tego świata, głupstwem jest u Boga" (por. 1 Kor 3,19). Panie Jezu, szczególnie w chwilach trudnych, w których ktoś próbuje mnie zdołować, a moje priorytety i poczucie własnej wartości zmieszać z błotem, chcę patrzeć na Ciebie i pamiętać, że tu na ziemi jestem przechodniem, a mój dom jest tam, gdzie Ty jesteś.

Najbliższe spotkanie Wspólnoty

...jeśli Ci za ciężko...

ON może zdecydowanie więcej!

Zbyt dużo...

Czas na decyzję!

"Moje owce słuchają mego głosu,  a Ja znam je. Idą one za Mną". (J 10,27)
Codzienna droga do pracy - niby zawsze ta sama, a jednak ciągle zaskakująca. Często jest tak, że jadąc o tej samej godzinie każdego dnia mijam tych samych pieszych i te same samochody. Dziś jednak zdarzyło się coś, co wyrwało mnie z porannego - nieco sennego nastroju. Dojeżdżając do skrzyżowania nagle wyłączyła się sygnalizacja świetlna. W związku z tym, że to zawsze światła określały pierwszeństwo, nigdy nie zwracałam uwagi na znaki, zaś dziś - kiedy ta wiedza była niezbędna - pozostały one już za samochodem. Zahamowałam więc, obserwując innych kierowców. Dezorientacja zupełna. Spojrzałam w lusterko, w którym udało mi się jeszcze dojrzeć znak określający, że poruszam się po drodze z pierwszeństwem przejazdu. Ruszyłam. Wszystko to, choć rozłożone jest tutaj na zdania, działo się w ułamkach sekund. Sekund, w których, opierając się na swoim dotychczasowym doświadczeniu kierowcy oraz znakach, musiałam podją…

Czas refleksji...

Nie jestem do końca przekonana, czy argument człowieka, pt. "odpuść mi Boże moje winy tak, jak ja odpuszczam innym", jest tu całkiem na miejscu. Czy chcę mieć tyle odpuszczone, ile sama umiem darować? Dużo więc jeszcze pracy w tej kwestii. Słowa z dzisiejszej Ewangelii skłaniają do bardzo osobistych refleksji i weryfikacji życia. Panie Jezu, prowadź proszę, bo Ty jesteś Miłością i Miłosierdziem. Jedynie od Ciebie mogę się tego uczyć.  

Jutro MSZA ŚWIĘTA :-)

Taki właśnie KLER

Nikt im nie klaskał, nikt nie śpiewał, nie mówił wierszyków i nie rozdawał kwiatów... Obiad zamieniony na zjedzoną w pośpiechu zapiekankę lub kanapkę z podróży. Nie było "co łaska". Było krzesło, butelka wody i wielkie oczekiwania ludzi. Wspólna modlitwa, rozmowy, czasem poszukiwanie bardziej zacisznego kąta, łzy wzruszenia i radość z podprowadzania ludzi do Boga. To obraz setek kapłanów spowiadających przez dwanaście godzin podczas Stadionu Młodych.  Nie musieli tego robić. Tam nie było miejsca na patos, manierę, odświętność... Był autentyzm i troska o każdego człowieka, który w wielu przypadkach poraniony, przychodził z nadzieją na przytulenie się do serca Taty - Boga. Dziękuję Ci Jezu za tych wszystkich Kapłanów, którzy z otwartym sercem, służąc - na wzór Ciebie, stali się kanałem miłości i miłosierdzia.

Dzień jeszcze trwa...

Piątunio!

Uff, piąteczek, piątunio... Budziki zazwyczaj dzwonią zbyt wcześnie i czasem trudno otworzyć oczy i zwlec się z łóżka do życia. Słowa ratunku - Psalm 63,2

Wierzyć=ufać?

Wierzyć - dostrzegać Boże działanie w dzwoniącym jeszcze przed świtem budziku, w zamkniętym tuż przed nosem szlabanie, w obieraniu ziemniaków... Wierzyć, to mieć pragnienie zauważenia Boga w drugim człowieku, którego Bóg kocha dokładnie tak samo jak mnie. Wierzyć, to ufać, że Bóg ogarnia to, czego ja nie ogarniam. Wierzyć w codzienności, której często wiele brakuje do ideału - gdy odczuwam brak kogoś lub czegoś, gdy tęsknię, gdy pragnę czegoś, ale jeszcze nie mogę tego dosięgnąć, gdy smutno, zimno i pada... Wierzyć, to iść za Jezusem, gdy fajerwerki pierwszego spotkania są wspomnieniem. Wierzyć, to ufać - pomimo, wbrew i na przekór.  Proszę Cię Panie o taką wiarę.

Bo kocha

Patrząc na obecną sytuację ludzi Kościoła, czasami trudno dostrzec, że Bóg faktycznie daje człowiekowi to, co najlepsze. Stan rzeczy się zmienia, kiedy jest się świadomym, że Bóg chce dawać człowiekowi same "najlepszości", ale człowiek niekoniecznie to przyjmuje, bo wie lepiej, bo zna się bardziej i w ogóle to nikt mu nie będzie mówił, co ma robić. Zbaczać z trasy i wracać - to takie ludzkie. A Bóg na każdym zakręcie czeka - bo kocha.

Dobro...

Boża miłość w jednym zdaniu.

W maliny?

Bóg nie jest tym, który szuka okazji, by wpuścić człowieka w przysłowiowe maliny. On daje człowiekowi dobre pragnienia, które z Jego mocą - pomimo ludzkiej słabości - mogą się realizować.  Panie Jezu, chcę, by Twoja chwała objawiała się nad moim życiem. Amen.

Doborowe towarzystwo!

"Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje". (J 15,15-16) Polecam - doborowe towarzystwo!

Szansa

Dziękuję Ci Panie, że Ty zawsze dajesz "drugą" szansę. Choćby nawet ta "druga" była wielokrotnie mnożona przez kolejne. Ty Jezu nigdy nie skreślasz człowieka, nawet tego, który przez ludzi został skreślony, albo i nawet wymazany z pamięci. Dziękuję Ci Panie za Twoją miłość.
Nie wiesz, co robić? Idź do Jezusa.

Taka godność

Czy podobnie jak setnik z dzisiejszej Ewangelii, jesteś w stanie zadziwić Jezusa swoją wiarą? A może bardziej szukasz ludzkich sposobów na poprawę swojego życia lub pomoc innym w potrzebie? Jako grzesznik, nigdy nie będę godzien, by przebywać z Jezusem, lecz On wyciąga do człowieka rękę i mówi: chodź, kochane dziecko, chcę byś był blisko... Dziękuję Ci Jezu, że masz dla mnie taki ogrom miłości i przepraszam Cię, że tak trudno mi ją przyjąć i jej zaufać.

Zardzewiały drut

Wczorajsze spotkanie wspólnoty - pierwsze w nowym roku formacyjnym - nowe siły, nowe pomysły, plany, ambicje..., chęć dopięcia wszystkiego na ostatni guzik - przygotowania wszystkiego pięknie i wyjątkowo. Tak właśnie miało być. Jak było? Czytaj dalej. 

Akt pierwszy, scena pierwsza  W przerwie pomiędzy modlitwą za Stadion Młodych, a Uwielbieniem zaproponowałam kilku osobom, by przeczytały pierwsze czytanie w czasie Mszy Świętej. Za każdym razem słyszałam "nie". Wszyscy odmówili, argumentując to na różne sposoby. Cóż. W międzyczasie jeszcze podszedł Krzysiek, pokazując swoje najnowsze zdjęcia. Jedno szczególnie zwróciło moją uwagę, choć jeszcze wtedy nie wiedziałam, co tak bardzo poruszyło mnie w leżącym na ławce zwitku porzuconego, starego drutu. 
Akt pierwszy, scena druga  Rozpoczęło się Uwielbienie, a ja stałam przed Bogiem, dręcząc Go pytaniem: "Panie, kto ma dziś czytać?". Cisza, zero odpowiedzi. Uwielbiając więc w tej pustce - trwałam. Było jeszcze przecież cał…

Stadion Młodych!

Nasza Wspólnota codziennie otacza modlitwą Stadion Młodych, który odbędzie się już 6 października 2018r. Szczegóły na: www.stadionmlodych.eu oraz www.stadionmlodych.pl.

Dziś Msza Święta!

Makrela z Konina i popcorn

"Jeśli więc wy, choć źli jesteście,  umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom,  o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie,  da to, co dobre, tym, którzy Go proszą".  (Mt 7,11)
Kolejny już raz usiadłam, by napisać kilka słów. Najpierw dziesiątki rozpraszaczy wezwały mnie, by przejrzeć najnowsze promocje dedykowane specjalnie dla mnie (pływanie z rekinami?!), następnie poczułam głód - więc czas, by uszykować i zjeść, w międzyczasie rozsypałam cukier, by przy jego sprzątaniu przypomniało mi się o przelewie, który pilnie muszę wykonać... Takie tam - wszystko, byle nie pisać. Bogu dzięki, że przynajmniej tytuł wynotowałam wcześniej, bo inaczej pewnie w ogóle zapomniałabym, o czym miałam pisać. Do rzeczy więc. Sezon na kukurydzę w pełni, o czym co kilka dni przypomina mi mąż, gotujący świeże kolby pachnącej kukurydzy. Pomimo że wielką fanką tego zboża nie jestem, zawsze odrobinę podjadam. "A to w ogóle ma jakieś wartości odżywcze?" - zapytałam, przyglądając się ostatni…

...by dobrze zakończyć dzień.

Dziękuję Ci Jezu, że jesteś tak blisko mnie..., tak blisko każdego, kto pragnie Twojej miłości...

...ale co ludzie powiedzą?

"A Jezus rzekł do Szymona:  <<Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił>>.  I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim".  (por. Łk 5,10-11) 
Nie pierwszy to raz wyszedł pewnym krokiem wprost przed jadące samochody. Co rano widuję go na środku jezdni. Zawsze uśmiechnięty. Mężczyzna - niby jeden z wielu, którego każdego dnia mijam jadąc do pracy. A jednak ma coś, co wyróżnia go spośród innych, coś wyjątkowego - długą odblaskową kamizelkę i znak STOP. W pobliżu szkoły przeprowadza dzieci przez pasy. Pomijając samochody uprzywilejowane w ruchu, jest w stanie zatrzymać niemal każdy inny pojazd. Duży, mały..., czerwony, niebieski, czarny..., taksówkę, autobus, ciężarówkę... Każdy. Dlaczego? Bo ma "TO COŚ" - misję, za którą jest odpowiedzialny i narzędzia, które dają mu możliwości wykonywania powierzonego zadania.  Ta sytuacja pokazuje mi, że będąc osobą powołaną do wykonywania konkretnej pracy, może się w pewnym momencie okazać, że pomimo włas…

Przykazania nie są trudne?

Znaki...

"...aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga,  oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa".  (J 17,3)
Nie mogę radości z tego dobra zatrzymać dla siebie! Wczoraj na spotkaniu Wspólnoty - zupełnie bez żadnej okazji, z totalnego zaskoczenia - dostałam od jednej z osób piękny prezent - Biblię Pierwszego Kościoła. Bóg spełnia pragnienia ludzkiego serca!  #BógJestDobry #LudzieTeżSąDobrzy #Dziękuję

Urwany guzik?

Na kogo dziś najmocniej się zdenerwowałeś? Może chowałeś ręce do kieszeni, by w złości nimi nie wymachiwać? Albo zaciskałeś zęby, by nie chlapać więcej "epitetów"...?  Miłować w codzienności - przyjmować z miłością tych, których Bóg stawia na mojej drodze... Być uczniem Jezusa.

Przychodzi po cichu...

Maleńka kaplica ukryta pośród wielu pomieszczeń na tym piętrze. Pokoje, toalety, kącik kuchenny... takie ludzkie, codzienne i zwyczajne. Pośród tego wszystkiego On - Bóg. Poszłam do Niego. Bez makijażu. W dresie. Zmęczona po kilkugodzinnej trasie rowerowej. O nic nie prosiłam. Dziękowałam, bo tak podpowiadało mi serce. Cieszyłam się tym, że mogę wziąć udział w Jego uczcie, podejść najbliżej jak to tylko możliwe i być uczestnikiem cudu Eucharystii. Nie było w tym patosu, maniery, kwiecistych kazań... Prostota - serce do serca. Radość spotkania, że aż słów brak.  Dziękuję Ci Jezu, że tak bardzo ukochałeś człowieka, że pomimo ludzkiej grzeszności, Ty Jesteś! Wybaczasz wszystko i przychodzisz ze słowami: Oto ciało moje, oto krew moja, bierz - dziecko - jedz i pij do syta. Dziękuję Ci Panie, że tak bardzo mnie kochasz.

"Niech się pełni Jego wola"!

Wczoraj napisała do mnie Kamila. Przeczytajcie te kilka zdań, które świadczą, jak wielkim umocnieniem jest życie z Bogiem i trwanie we wspólnocie. 
Cześć wszystkim, 
nie wiem, czy mnie pamiętacie, ale ja wciąż o Was myślę. Dzisiaj mija tydzień od mojego spotkania z Wami. Niestety nie mogę tego powtórzyć. Jest mi bardzo przykro. Urlop mi się skończył i musiałam wracać do Anglii. Jestem tu 3 lata i pierwszy raz wracając z urlopu, nie chciałam wracać. Wiele się wydarzyło dobrego, dostałam wiele dobrego od Boga. Pokazał mi, że naprawdę jest, że trzyma mnie mocno, i że działa, więc może dlatego było mi ciężko wyjeżdżać. A może to właśnie Bóg chce, abym wróciła do Polski, bo wciąż to słyszę w głowie. Niech pełni się Jego wola. Dziękuję Bogu za Anię, za Jej pomoc, że się nie poddała w moich ciężkich chwilach, i że zabrała mnie na Wasze spotkanie. Dziękuję Bogu za to spotkanie i za Was. Było mi bardzo ciężko, chciałam uciec, a teraz serce boli, że nie mogę dzisiaj z Wami być osobiście. Będę dzi…

Dzięki Ci Jezu!

Każdy może do Niego przyjść - złamany na duchu, poraniony... Każdy. Ty też! Bez względu na dzień, godzinę, swój stan... On czeka, by otulić Cię swoją miłością. Idź do Jezusa. On chce, byś przyszedł...

Autobusem z... Jezusem!

"Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was,  poproście, o cokolwiek chcecie,  a to wam się spełni".  (J 15,7)
Upalne czwartkowe popołudnie. Po skończonej pracy szłam na przystanek autobusowy, by móc wrócić do domu. Awaria samochodu dała mi możliwość poruszania się po mieście publicznymi środkami komunikacji. Podłączyłam słuchawki, by wysłuchać codziennych rozważań "Modlitwy w drodze". Później różaniec. Szło dobrze... do czasu, aż nowe przychodzące wiadomości przypomniały mi o tych, które już przeczytałam, jednak ze względu na brak czasu pozostawały nadal bez odpowiedzi. Uznałam, że czas, który mam spędzić w autobusie, wykorzystam na odpisywanie. Jako że nie byłam jednak w stanie równocześnie modlić się i pisać (nie chodziło mi o odklepanie różańca dla "zaliczenia"), to z jednego musiałam zrezygnować. Wszelkimi znanymi mi sposobami próbowałam wyłączyć rozważania różańcowe, które słuchałam. Nie byłam w stanie. Aplikacja nie reagowała. Wyciszyłam dźwię…

Dobrze jest wiedzieć, o co walczyć!

By wiedzieć, o co walczyć, trzeba odkryć, czego chce ode mnie Bóg.

Grzech...

"Dzieła Twoje są wielkie i godne podziwu, Panie, Boże wszechwładny!  Sprawiedliwe i wierne są Twoje drogi, o Królu narodów!"  (por. Ap 15,3)
W drodze nad morze dziecko zasnęło w aucie. Omijając huczne nadmorskie miejscowości, zaparkowałam tuż przy plaży. Dzieliło mnie od niej zaledwie kilka metrów. Otworzyłam drzwi. Orzeźwiająca bryza wdarła się do samochodu. Szum fal był wyraźny. Ale widok... cóż. Zarośla, połamane gałęzie, suche liście, trawy, pokrzywy. Byłam tak blisko morza, jednak nie mogłam go jeszcze zobaczyć, ani dotknąć. Wokół wejścia na plażę parkowało coraz więcej aut. Ludzie pośpiesznie wysiadali i szli cieszyć się morzem. Ja nie mogłam, gdyż podjęłam decyzję, że dam się dziecku wyspać. Walczyłam wewnętrznie, ponieważ z jednej strony już bardzo chciałam iść, a z drugiej sen dziecka i jego wypoczęcie były ważniejsze.  Zastanawiam się teraz, ile to razy w swoim życiu duchowym podejmowałam decyzję tkwienia w miejscu, ponieważ tak naprawdę, to sama nie chciałam się obu…

Skrzatusz, 10-12 sierpnia 2018

Wycinki z kursu "Chłopiec z chlebami i rybami". Polecam także świadectwa uczestników, które znajdują się tutaj: https://wspolnotaswietegopawla.blogspot.com/2018/08/oto-jestem.html