Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2018

Z Bogiem!

Z Bogiem dzień zaczynać i kończyć..., karmić się Nim o każdej porze i w każdym momencie...

Jestem frajerem

Powiem Ci coś w sekrecie, trochę jakby na ucho (chociaż wiem, wiem - nieładnie mówić na ucho, podobnie zresztą, jak i uszu zatykać, ale o tym już wczoraj pisałam): "idź i pojednaj się z bratem swoim". Masz coś niewyjaśnionego, o czym ciągle myślisz, boli Cię to, ciśnie i nie daje spokoju..., to do dzieła - wyjaśnij i pojednaj się. Może próbowałeś już, wyciągałeś pierwszy rękę i na dodatek oberwałeś po niej. Boli, wiem... Spróbuj jeszcze raz - w imię Jezusa, z Jego miłością i miłosierdziem - spróbuj. Niezależnie od tego, kto zawalił i jak długo już trwa ta sytuacja. Proszę, spróbuj. Może jesteś żoną, która we wtorek obraziła się na swojego męża, bo... miałaś swój powód, albo on faktycznie przegiął. Pojednaj się. Może od kilku lat nie odzywasz się do swoich rodziców albo rodzeństwa lub kogoś, kto był Ci bardzo bliską osobą. Może Twoja sytuacja jest bardzo skomplikowana i chce Ci się płakać na samą myśl o niej. Proszę, pojednaj się. W imię Jezusa. Na początek może być sms. Sło…

Z palcem w... uchu

Młodszy syn w ostatnim czasie odkrył moc wkładania palców do uszu. Robi to w bardzo różnych momentach, naprzemiennie palce wkładając i wyjmując. Zainteresowanie nowymi dźwiękami, a czasem próba odcięcia się od nich, to forma dziecięcego poznawania świata, która z całą pewnością, jak na razie, nie ma w sobie nic z celowego zamknięcia na głos rodziców, albo ze złośliwości.  Sprawa nabiera zupełnie innej barwy, gdy spojrzymy na duchową płaszczyznę życia. Z bólem dostrzegam, jak wiele razy, słysząc to, co Bóg mówi, zatykam sobie uszy, a nie słysząc Go, robię po swojemu. Nie jest to już więc takie niewinne. Wiele osób stwierdza: "Bóg do mnie nie mówi", by dalszej rozmowie okazało się, że On mówi, tylko człowiek wcale nie chce Boga w tym dostrzec. Fakt, Bóg nie zawsze przychodzi z tym, co chcę na daną chwilę usłyszeć..., lecz idąc za słowami Pierwszego Listu do Tymoteusza, Bóg "pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy", oczywistym staje s…

Ocalona

On - Bóg potrafi znaleźć Cię nawet w największej ruinie Twojego życia. Tam, gdzie doświadczasz własnego końca świata, beznadziei, smutku, pustki... On przyjmuje Cię nagiego i z grzechami...  Bóg nie chce, byś "biczował się" własnymi brakami, niedomaganiami, porażkami. On jest Tatą, który bardzo Cię kocha i chce, by Jego dziecko było szczęśliwe i miało życie w obfitości. Wiara i zaufanie Mu mogą Cię ocalić. Dla Boga nie ma przecież rzeczy niemożliwych.  Panie Jezu, zapraszam Cię teraz do wszystkich moich spraw...

Nie ma innej opcji

Choć Boża droga, to niekoniecznie czerwone dywany i ulubione przysmaki, a raczej przez krzaki, pod górę, w upale albo ze śniegiem w oczach... (znasz ten trud, wiem), to jednak droga zwycięstwa - przez wiarę. Wiarę, z której rodzą się Boże inspiracje i realizują Boże dzieła. Może jeszcze nie widzisz owoców swoich działań, albo jesteś teraz w kryzysie - Bóg wydaje Ci się jakiś daleki, "ta cała wiara jakaś taka bez sensu", ludzie odeszli, albo plują Ci w twarz..., to proszę - nie rezygnuj..., w swojej ciemności i nocy ufaj, i wypatruj dnia. "Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat..." - prędzej czy później - zwycięża. Bóg to obiecał, więc nie ma innej opcji.

To się w głowie nie mieści!

Bóg Cię kocha - nawet takiego rozlazłego, potarganego, zmęczonego, zdenerwowanego, smutnego, odepchniętego przez ludzi, z bałaganem w torebce, z nieumytym samochodem, z bólem głowy i z bólem istnienia... - Bóg Cię po prostu kocha takiego, jakim jesteś, tu i teraz, bez względu na wszystkie okoliczności i bez względu na to, jak się teraz czujesz. Serio. Chociaż się to w głowie nie mieści.

Minuta miłości, czyli radość o piątej rano

Połączenie słów: "cieszyć się" i "piąta rano", to w niektórych przypadkach paradoks. Jestem sową, która o wiele lepiej funkcjonuje w nocy, zaś poranne wstawanie - pomimo wielu lat i prób przestawienia się na bardziej dzienny tryb życia - nadal pozostawia wiele do życzenia. Dziś wybitnie moje powieki odmawiały współpracy. Wyłączyłam budzik i w trudzie walczyłam o to, by w ogóle otworzyć oczy. Sięgnęłam po Słowo Boże. Litery zlewały się - zamiast w zdania - to w ciąg trudnych do rozszyfrowania znaków... Rzadko budzę się w takim stanie. (...) Piętnasta wieczór - wyszłam z pracy. Ciągle ziewam. Trzy kawy nie postawiły mnie na nogi. Biorę ten dzień na przetrwanie, bo tak naprawdę dopiero jest przecież popołudnie, słońce daje na całego, obowiązki się piętrzą, a do wieczora jeszcze daleko.  Czy można w jakikolwiek sposób w ogóle ucieszyć się takim dniem? Jak usłyszeć Boga w sytuacji, gdy zwykłe przejście kliku metrów z parkingu do domu graniczy czasem nawet ze śmiercią l…

Motywator?

Słowa, które na pierwszy rzut oka bardziej powodować mogą lęk niż nadzieję. Ot, jako człowiek chcę żyć dobrze (i wiem, że Ty też!), a jednak ciągle błądzę i wpadam w grzechy... Modlę się, uczę się odkrywania Jego woli w swoim życiu, korzystam z sakramentów - więc niby trwam w Nim, a jednak grzeszę. Czy coś ze mną nie tak? Nie chodzi z pewnością o to, by się teraz dołować swoją niedoskonałością i upadkami. Te słowa z Ewangelii Świętego Jana są dla mnie raczej motywacją, by jeszcze bardziej przylgnąć do Boga i każdego dnia podejmować decyzję - wybór - mówić Mu: "Tak, Panie.. W mojej słabości, chcę, byś mnie prowadził...", by żyć coraz lepiej - bliżej Niego - bliżej prawdy, a więc i nie grzeszyć.

Coś dla ciała i nie tylko

Wedle upodobań można jeść białe - pszenne pieczywo lub ciemne - razowe... Mniej lub bardziej wartościowe. Kajzerki, rogale, bagietki, grahamki.. coś dla ciała - do wyboru, do koloru. Duszę także można karmić Słowem lub słowem - tym, które ma wartość - podnosi i prowadzi człowieka ku Bogu lub tym przeciętnym, porównującym i ściągającym w dół...  Jaki jest Twój wybór na dziś? Dziękuję Ci Jezu, że dla mnie stałeś się Chlebem Żywym, który mogę jeść każdego dnia...

Czuwać

Nie chciałabym, by przychodząc, Pan zastał mnie w pidżamie, gdzie jedną ręką gotując makaron, drugą rozwieszając pranie, trzecią bawiąc się z dziećmi, czwartą odpisując na smsy, piątą..., szóstą..., a dopiero gdzieś siedemdziesiątą ręką - kartkując Biblię, łapałabym sekundy na modlitwę. Bóg mówi bardzo jasno - czuwajcie. Nie "przespać" czasu Jego przychodzenia. Nie "przespać" Jego natchnień i inspiracji, które daje. Czuwać - być gotowym w każdej chwili powiedzieć Mu "TAK!" - choćby po ludzku było to zwyczajnie głupie. Czuwać, to być z Nim w stałym kontakcie - w tych zwyczajnych, codziennych czynnościach i też w czasie tych bardziej spektakularnych wydarzeń. Czuwać, to umieć podziękować za bałagan w mieszkaniu, który trzeba na koniec dnia posprzątać..., to podziękować za kłótnię z mężem albo żoną (tak wiele można się przecież od siebie nauczyć), czuwać, to widzieć działanie Boga w każdym czasie i w każdej sferze życia. On - Bóg nie chce przecież byśmy je …

Z Nim...

...to najlepszy czas.

Jego dzieła...

Gdzie dziś odkryłeś działanie Boga w swoim życiu? O jakich Jego dziełach możesz teraz opowiedzieć? Może podpisałeś nowy kontrakt, który prawdopodobnie przyniesie zysk twojej firmie? A może kupiłeś pyszne truskawki, by zrobić z nich koktajl, który uwielbia twoja rodzina? Nie wiem, jak wyglądał twój dzień, ale wiem, że Bóg chce być w nim dostrzeżony i uwielbiony. "Dobrze jest być blisko Boga..."

Wpadka

Znowu to zrobiłam. Wpadłam i spadłam. Jak śliwka w kompot, jak kanapka na podłogę masłem do dołu. Kurczyłam się z sekundy na sekundę. Z każdym przeczytanym zdaniem stawałam się coraz mniejsza. Podziwiałam jej kunszt literacki, styl, biegłość, lotność, talent, zręczność, rzemiosło, warsztat..., ach.

Z wypiekami na twarzy

"Uciszcie się, ..., ażeby Mnie słuchać!"  (Iz 41,1)
Patrząc na statystyki wyświetleń wczorajszego wpisu pt. "Dzieci księży", mam wrażenie, że coś poszło... lepiej niż w ogóle mogłabym pomyśleć. Być może część z nas z wypiekami na twarzy oczekiwała "sensacyjnych" doniesień na bazie Agaty Steczkowskiej,

Dzieci księży

"I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz!"  (J 8,11)
Nie chodził ze mną do piaskownicy, ani na plac zabaw. Nie chodził do szkoły na wywiadówki i nie było go przy mnie, gdy oblałam egzamin na prawo jazdy... Widząc go idącego ulicą raczej nie powinnam wołać: "tatooooo!", choć faktycznie nim jest. Tak, mam tatę księdza.

Mój pierwszy raz?

"Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch,  a duch do czego innego niż ciało,  i stąd nie ma między nimi zgody..."  (Ga 5,17)
Wczoraj wieczorem w mojej głowie pojawił się tekst. Rósł w nocy. Nauczona doświadczeniem, które pokazuje mi, że w takim momencie jeśli nie mam możliwości napisania całości, to powinnam chociaż wynotować, to co porusza najbardziej, by pisząc mieć dalej na czym się oprzeć, tak właśnie robiłam. Dziś skoro świt siadłam do pisania. Słowa płynęły, a w sercu było coraz więcej wątpliwości.

Po wodzie?

Nie bój się, Bóg pokaże ci, którędy iść...

Pomidorowa z ryżem, który spada z nieba

„Za nic w świecie nie chciałabym nawet przez ułamek sekundy zrobić czegoś,  co Mu się mniej podoba”.  (Święta Matka Teresa z Kalkuty)
Bo to jest tak - masz plan. Na za godzinę, na jutro, na za miesiąc, na wakacje, na... całe życie. Plan na gotowanie, pisanie, pranie, zwiedzanie... Znam osoby, które od A do Z wiedzą, co będą robić w danym czasie i każde odstępstwo od ich planu wprowadza chaos, wytrąca z równowagi i traktowane jest jako zło albo przynajmniej duży nietakt życia w stosunku do ich osoby.  Dzieci bawiły się pociągami, ja malowałam paznokcie.

Wszystko w imię Jezusa!

Przywiędłe kwiaty i nudny ksiądz

"Będę błogosławił Pana w każdym czasie..."  (Ps 34,2)
"Mamo, tu jest tak fajnie!" - podskakiwał i popiskiwał z radości mój sześciolatek. "Tak synku, cieszę się, że ci się podoba" - odpowiedziałam, próbując podzielić jego entuzjazm. Niestety, trafił na moment, gdy akurat kończyłam ścierać ze swojej bluzki ptasie odchody, które chwilę wcześniej spadły z nieba. Wcale mi się to nie podobało i fajne nie było ani trochę. Syn pobiegł dalej, korzystając z uroków pierwszych cieplejszych dni i możliwości długich zabaw w terenie, a ja w dalszym ciągu walczyłam z "naturą".

Z Bogiem nie trzeba umawiać się na rozmowę...

On ma dla Ciebie czas. A Ty dla Niego?

Byle nie paść z głodu!

"Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.  Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem".  (J 6,54-55) Poranek w pośpiechu - nic nowego. Kawa na dobry początek dnia wystarczy. Śniadanie zjadam zazwyczaj dopiero w pracy. Dziś jednak sytuacja się trochę odwróciła i zamiast prosto do biura, to w pierwszej kolejności jechałam załatwić inne sprawy. Kilkukrotnie mijałam pewną fastfoodową restaurację. Poczułam głód... wielki głód.

No raczej!

Miłować?

Umieć nawet na koniec trudnego dnia z serca przekazać bliźniemu "miłuję cię", to tak, jakby dać mu odrobinę Bożej miłości. ...a miłość okazać można na setki sposobów.



Plan czytań na maj 2018r.

Plan na maj

Ewangelia w użyciu

Gdyby Jezus wylał sok na podłogę i rozbił szklankę - czy nakrzyczałbyś na Niego? Gdyby Jezus chodził w butach po mieszkaniu - czy złościłbyś się na Niego? Gdyby Jezus zapomniał zgasić światło w łazience - czy ze zniecierpliwieniem zwróciłbyś Mu uwagę?

Jezus znowu swoje...

Co najbardziej dotknęło cię dzisiejszego poranka? Może wstałeś lewą nogą, złamał ci się ząb, wylała kawa, dzieci ogłosiły bunt na pokładzie (nie idziemy dziś do przedszkola / szkoły!), ochlapał cię przejeżdżający samochód, gdy czekałeś na przystanku, a wsiadając do autobusu, ktoś jeszcze nadepnął ci na nogę... Dość!

W duchowej piaskownicy...

„Pokażę wam, do kogo jest podobny każdy, kto przychodzi do mnie i słucha słów moich, i czyni je. Podobny jest do człowieka budującego dom, który kopał i dokopał się głęboko, i założył fundament na skale. A gdy przyszła powódź, uderzyły wody o ów dom, ale nie mogły go poruszyć, bo był dobrze zbudowany. Kto zaś słucha, a nie czyni, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu, i uderzyły weń wody, i wnet runął, a upadek domu owego był zupełny.”  (Łk 6,47-49 ) Pusta plaża, ożywcza morska bryza, słońce... - wiosna na całego. Nareszcie! Po wielu zimnych, deszczowych dniach ten był jednym z pierwszych pogodnych w tym sezonie. Spakowaliśmy więc torbę zabawek, koc i wyruszyliśmy nad morze. Obserwowałam swoje bawiące się piaskiem dzieci, dziękując Panu za dar tego dnia i wspólnie spędzanego czasu. Cała plaża nasza! Łopaty, grabie, wiaderka, foremki, koparki... Budowaliśmy i burzyliśmy do woli. Raz po raz dało się słyszeć dobiegający z pobliskiej budowy warkot maszyn. C…

Czwartek, 26.04.2018r.

Zapraszamy na czwartkowe spotkanie Wspólnoty, na którym ksiądz Rafał Jarosiewicz wygłosi konferencję, odnoszącą się do najnowszej Adhortacji Apostolskiej. Warto więc wcześniej zapoznać się z jej treścią.

Uff, jak gorąco!

Wymienialiśmy się ciepłem aż do dziś. Szafa przechodzi na zasłużoną emeryturę. Czas na wiosnę. Kolejny już rok dzieliliśmy się ubraniami i otwartymi sercami... Dziękuję każdej osobie, która nie przeszła obojętnie wobec potrzeby tych, którzy potrzebowali się ogrzać. Było tego naprawdę dużo!

On jest ze mną!

Abonent chwilowo niedostępny...

Mam w swoim telefonie - pewnie podobnie jak i ty - bardzo wiele kontaktów. Rodzina, znajomi, instytucje, lekarze, kurierzy, pizzerie... Dużo mogłabym wymieniać. Są sprawy, które lepiej jest rozwiązywać poprzez rozmowę telefoniczną, inne zaś przez smsy. Czasami odpisując komuś, wracam do wcześniejszej konwersacji, by móc rzeczowo odpowiedzieć. Są też takie rozmowy, które toczą się jakby bez przerwy - codziennie, na bieżąco. Tak było i w tym przypadku.

Chcę ciebie!

Po znajomości...

Tym razem korki uliczne przekonały mnie do tego, by poruszać się po pewnej części miasta na pieszo. Początkowo nie byłam z tego wcale zadowolona, bo zimno, bo wiatr, bo wolę samochodem... - marudziłam pod nosem. Co rusz w torebce odzywał się też telefon. Wszystkie sprawy pilne i najpilniejsze, a ja nawet nie miałam jak tego wszystkiego zanotować. Zmaganie się ze samą sobą i obiektywnymi trudnościami - jak się później okazało - było oczywiście Bożym planem, który miał pokazać mi Jego działanie w moim życiu. Szłam więc.

Joz 1,9

By być na czasie!

"Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane". (Syr 15,16-17) 
Stałam w kolejce na poczcie. Osób sporo, więc wzrok skierowałam na stoisko z prasą. Dzienniki, tygodniki, miesięczniki... Kolorowe, aż krzyczące, by po nie sięgnąć. Prasa codzienna próbowała przykuć moją uwagę sensacją albo aferą, która została właśnie odkryta i koniecznie trzeba się o niej dowiedzieć, by być na bieżąco i nie przepuścić mimochodem tak "ważnej" informacji. Te rzadziej wydawane gazety w większości na swoich okładkach gościły piękne, zadbane, uśmiechnięte kobiety, promujące zdrowy styl życia i modne ubrania. Były też czasopisma z przepisami kulinarnymi, poradniki, gazety dla dzieci, kalendarze...

Plan czytań na kwiecień 2018r.

Świadectwo Darka

Dzielić się, czy nie dzielić?

Jesienią 2016 roku, był piękny i słoneczny dzień. Czytałem Pismo Święte. Myśli krążyły po mojej głowie i nie mogłem się skupić. Postanowiłem przestać czytać. Podkreśliłem ostatnio przeczytany werset - Pwt 15,10. Coś nie dawało mi spokojnie myśleć. Otworzyłem lodówkę i patrząc na jej zawartość poprosiłem Pana Boga, żeby przysłał do mnie kogoś w potrzebie materialnej, duchowej lub finansowej. Wielbiłem Pana - tak mijał mi dzień.

Kwiecień - plan spotkań

Czwartkowe refleksje

Po czwartkowej wspólnotowej Drodze Krzyżowej napisała do nas Ania, dzieląc się swoim doświadczeniem z tego czasu.   Jestem nowa, w czwartek byłam drugi raz na spotkaniu Wspólnoty Świętego Pawła. Od samego początku zauroczyliście mnie swoją miłością, radością i uwielbieniem Jezusa. W otaczającym nas świecie bardzo brakuje osób takich jak Wy, tak mocno wierzących i kochających Boga.

Jeśli walczysz, możesz złapać oddech...

Plan na 22 marca 2018 r.

Czynić dobrze...

Czynić dobrze, gdy inni czynią źle. Czynić dobrze wbrew oczekiwaniom świata, gdy się "nie opłaca". Czynić dobrze, nawet, gdy emocje ponoszą. Czynić dobrze zawsze i wszędzie - wezwanie i wyzwanie na miarę ucznia Jezusa. 

Plan czytań - marzec 2018 r.

Zgodnie z obietnicą Lidera - przedstawiamy plan codziennych czytań - rozważań dla Wspólnoty. Życzę każdemu wytrwałości w regularnym podążaniu za Słowem Pana. Zapraszam do dzielenia się przemyśleniami w komentarzach.


Czas weryfikacji

"Odwagi! Ja jestem, nie bójcie się!"  (Mt 14,27)
Bóg czasami wprowadza człowieka w czas oczyszczenia. Dokonują się wtedy rzeczy przedziwne i nawet niezrozumiałe, a wszystko to wygląda na pierwszy rzut oka jak jeden wielki egzamin, który stanowi niejako przepustkę do kolejnego etapu życia. Zdasz - idziesz dalej. Oblejesz - powtórka. W zależności od tego, w czym siedzisz, a z czego Bóg chce cię oczyścić - będzie to twoim wielodniowym wewnętrznym trzęsieniem ziemi lub krótką wieczorną burzą w wiosennej scenerii, acz rozwalającą co należy.

Kryzys...

Znasz to - przeglądasz fb - widzisz uśmiechniętych "znajomych", którzy odkrywają nowe zakamarki Ziemi, widzisz uśmiechnięte matki, które w pełnym makijażu, elegancko ubrane, w perfekcyjnie wysprzątanym domu, grają z dziećmi w edukacyjne planszówki... Porównujesz się. Nie wypadasz najlepiej na ich tle. Już nie pamiętasz, kiedy ostatni raz wyszłaś dalej niż po zakupy do Biedronki. W lekko znoszonych jeansach i tenisówkach obserwujesz swoje bawiące się na osiedlowym placu zabaw dzieci... Po domu porozrzucane są zabawki, a ty włączasz dzieciom bajkę w tv, by dać sobie szansę na minutę spokoju w toalecie. Codzienność. Trud i pot. Góra i zmaganie się. Zmaganie się z trudem duchowym, podobnie jak z chodzeniem po górach codzienności - pokazuje i weryfikuje człowieka.

Pragniesz podniesienia?

Odwagi...

Na końcu świata...

"...Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę".  (Hbr 13,5)
Są takie dni / tygodnie, kiedy człowiek ma poczucie, że to, co się dzieje zwiastuje raczej wewnętrzny koniec świata, niż daje nadzieję na lepsze jutro. W ostatnim czasie końców świata przeszłam przynajmniej kilka.